|
|
"Stres" jest pojęciem bardzo szerokim. Na ogół, kiedy mówimy "jestem zestresowany", "on żyje w ciągłym stresie", mamy na myśli emocje negatywne: lęk, zagrożenie, rozpacz, bezradność... Tymczasem według twórcy teorii stresu, Hansa Selye, niemal każda czynność wywołuje stres. Jest on bowiem reakcją organizmu (zarówno fizjologiczną, jak i psychiczną) na każdą nowość, przeszkodę, przeciążenie, niebezpieczeństwo, silny bodziec. Jeśli przyjmiemy taką definicję, to nieustannie znajdujemy się pod działaniem stresu. Przechodzimy przez ruchliwą ulicę, wzruszamy się na widok przyjaciela, którego spotykamy po latach, cieszymy z dobrych ocen dziecka i martwimy się, bo mąż stracił pracę. Nagła śmierć kogoś bliskiego staje się przyczyną stresu, ale i szczera radość z narodzin dziecka wywołuje stres. Bo każda, nawet ta korzystna zmiana w życiu, powoduje konieczność zareagowania na nią, zmusza organizm do mobilizacji. Musimy przyzwyczajać się do tych zmian, akceptować je i uczyć się z nimi żyć. Reakcje na sytuacje stresujące i sposób przeżywania stresu - to sprawy bardzo indywidualne. Dla jednej osoby stresująca będzie wspinaczka z przewodnikiem wyznaczonym szlakiem w niewysokie góry, dla innej pozbawione stresu są skoki spadochronowe, nawet te wykonywane po raz pierwszy. Bo każdy z nas inaczej odczuwa niepokój i napięcie, inna siła bodźca wywołuje stres. Jedni z nas lubią życie w pośpiechu i napięciu, innych męczy wszystko, co odbiega od rutyny i zakłóca święty spokój. Stres staje się groźny dla człowieka wtedy, kiedy jest nadmierny, zbyt częsty i związany z silnymi negatywnymi emocjami. Wówczas niszczy pozytywne motywacje i może stać się przyczyną wielu dolegliwości fizycznych i psychicznych. Im lepiej poznamy siebie, swoją tolerancję na stres i najczęściej nękające nas problemy, tym lepiej nauczymy się je pokonywać. Częściej będziemy cieszyli się zdrowiem i rzadziej martwili chorobą. Zrezygnujmy z tak szerokiej definicji stresu, według której wywołuje go każda czynność. W takim przypadku sugestie, jak radzić sobie ze stresem, musiałyby być "receptą na życie", a takiej - jak wiadomo - nie ma. Przyjmijmy, że stres jest związany jeśli nie z zagrożeniem, to z napięciem, poczuciem próby czy "zdawania egzaminu". Wtedy łatwiej będzie uświadomić sobie jego pozytywne i negatywne aspekty. W umiarkowanej dawce stres motywuje do pracy, stymuluje do działania i jest siłą napędową. Stres wyzwala w nas siłę do podejmowania trudnych zadań i dzięki niemu bierzemy na siebie nowe wyzwania. Działamy szybciej i dokonujemy tego, czego bez udziału stresu nie udałoby się przeprowadzić. Niektórzy doskonale funkcjonują w warunkach stresu i poszukują go, by życiu nadać więcej barw. Oni to uważają, że szkoła bez stresujących klasówek, wezwań do tablicy i ocen w dzienniku, nie potrafiłaby zmotywować do efektywnej nauki. W dorosłym życiu uważają, że praca bez elementu emocji, rywalizacji i ryzyka byłaby mniej atrakcyjna. Przygotowujesz się do egzaminów. Przeżywasz stres, obawiasz się porażki i... mobilizujesz do większego wysiłku. Wyostrza się uwaga, poprawia koncentracja i zwiększa wydajność twojego mózgu. Kiedy zdałaś egzamin, miejsce niepokoju zajmuje satysfakcja, zanika źródło stresu i napięcie towarzyszące stresowi. Prowadzisz samochód. Na drodze pojawia się przeszkoda. Stres sprawia, że przez chwilę mobilizujesz się, działasz szybciej niż w warunkach spokojnej jazdy, naciskasz na pedał hamulca. Unikasz wypadku, a po chwili nie musisz się już mobilizować, bo ominęłaś przeszkodę i pozbyłaś się źródła stresu. Spokojnie patrzysz przed siebie aż do chwili, kiedy pojawi się kolejna niespodzianka na drodze. Zamierzasz zmienić pracę na bardziej atrakcyjną, lepiej płatną, z interesującą perspektywą na przyszłość. Czeka cię rozmowa z szefem nowej firmy. Przeżywasz stres. Zastanawiasz się, co powiedzieć na tym pierwszym spotkaniu, jak się ubrać, uczesać i umalować? Mówić dużo, czy raczej słuchać, wyłącznie odpowiadać na pytania, czy też je zadawać? Myślisz o tej sytuacji, układasz w głowie różne scenariusze i czasem na samą myśl o spotkaniu serce bije ci mocniej. Czujesz, że napięcie rośnie aż do chwili, kiedy stajesz przed swoim nowym pracodawcą, podajesz rękę na powitanie i zaczynasz rozmawiać. Zapominasz o napięciu i kiedy opuszczasz firmę, znów jesteś spokojna i co najwyżej wspominasz chwile zdenerwowania, które towarzyszyły pierwszym minutom spotkania. Zastanawiasz się, czy to przyjacielski ton twojego rozmówcy pomógł pokonać tremę, dokładnie przygotowany scenariusz tej rozmowy czy twoje opanowanie w trudnych chwilach? We wszystkich opisanych przypadkach stres odegrał pozytywną rolę - zmobilizował organizm do wysiłku. Kiedy rozładowane zostało napięcie emocjonalne towarzyszące stresowi, powrócił spokój. Stres w odpowiedniej dawce był motorem działań. Zbyt często pojawiający się stres, trwający zbyt długo może doprowadzić do poważnych zaburzeń w funkcjonowaniu różnych narządów, a czasem i całego organizmu. Stres może dotyczyć sytuacji małżeńskiej, rodzinnej, zawodowej i wychowawczej z dziećmi. Może dotyczyć więc naszych relacji z najbliższymi, ale też bywa związany wyłącznie z tym, co dzieje się w nas i z nami. Od jego rozległości, czasu trwania i odporności organizmu zależy rodzaj dolegliwości, na które zapadamy z powodu stresu. Jedni częściej przeziębiają się, a inni z byle powodu wybuchają złością. Jedni stają się drażliwi, inni apatyczni. Codziennie, przed rozpoczęciem pracy, szef wzywa cię do gabinetu i zmienia listę swoich wymagań. Już widok szefa i drzwi jego pokoju przyprawiają cię o zawrót głowy. Zastanawiasz się, co nowego wymyśli, czy podołasz obowiązkom... Ta sytuacja zaczyna cię męczyć, ale nie potrafisz jej ani zmienić, ani przerwać. Tkwisz więc w niej i ból głowy towarzyszy ci już w drodze do pracy. Postanowiłaś rozstać się z dotychczasowym partnerem. Chociaż wspólnie podjęliście decyzję o rozstaniu, to rozwód staje się przyczyną stresu, tyle że o nieco innym przebiegu. Przybiera bardziej utajoną formę i nie od razu zostaje rozpoznany jako stres. Jednego dnia dręczy cię poczucie winy za to, co się stało, innego dnia czynisz partnera odpowiedzialnym za wszystkie złe rzeczy, które wydarzyły się w waszym związku. Żyjesz w stresie. Mamy już za sobą czasy bezstresowych teorii wychowawczych, w których dzieci wzrastały w szczególnych warunkach - przekonane o bezwarunkowej akceptacji i miłości, wychowywane w pełnej wolności i swobodzie, bez obowiązków i konieczności podporządkowania się czemukolwiek i komukolwiek. "Zgadzam się na wszystko, jeśli to gwarantuje ci szczęście" - głosili rodzice bezstresowo wychowywanych dzieci. Dzieci otrzymywały więc od dorosłych wszystko, czego oczekiwały, a dorośli niewiele od nich wymagali. Z tych bezstresowo wychowywanych dzieci wyrośli niekiedy nieodpowiedzialni i nie potrafiący się podporządkować społecznym normom ludzie dorośli. Dzisiaj jesteśmy przekonani o możliwości pozytywnego oddziaływania stresu. Okazuje się bowiem, że czasem trzeba przeżyć stres, by coś więcej w życiu osiągnąć. Bodziec został przyjęty przez mózg, odpowiednie impulsy zawiadomiły przysadkę mózgową. Przysadka wydzieliła hormon, który wraz z krwią popłynął do nadnerczy, a ta z kolei wydzieliła zwiększoną ilość adrenaliny i noradrenaliny. Pod ich wpływem wzrosło ciśnienie krwi, szybciej zaczęło pracować serce, z wątroby uwolniły się do krwi większe niż zwykle ilości glukozy, cholesterolu i wolnych kwasów tłuszczowych. Pojawił się stan podwyższonej gotowości organizmu. Siły fizyczne i psychiczne zostały przygotowane do walki. Jeśli taki stan podwyższonej gotowości utrzymuje się przez dłuższy czas, napięcie z nim związane nie zostaje rozładowane, spada odporność organizmu i dość szybko przychodzi wyczerpanie, rozregulowanie organizmu. Długotrwały stres sprzyja wystąpieniu wielu schorzeń. Przede wszystkim zaatakowane zostają najsłabsze narządy. U jednych będą one związane z układem pokarmowym, u innych z oddechowym, a u niektórych negatywnemu oddziaływaniu stresu zostanie poddanych wiele narządów. Zależnie od wieku, płci, dotychczasowych doświadczeń, wychowania, przyjmowanych leków, trybu życia, filozofii życiowej i wielu, wielu innych czynników, jedni mają większą podatność na negatywne skutki stresu, inni mniejszą. Reakcja na stres zależy też od tego, jak widzimy siebie - czy jako bierny obiekt, który podlega działaniu stresu, czy jako aktywny podmiot, który na ten stres odpowiada. Pierwszym sygnałem, że coś złego dzieje się z organizmem, bywają kłopoty z zasypianiem. Potem do nich dołączają inne niedomagania. Płaczemy bez powodu, czujemy się zmęczeni niezależnie od tego, ile pracujemy i ile odpoczywamy, mamy kłopoty z koncentracją, skupieniem uwagi, zawodzi nas pamięć. Pojawiają się bóle głowy, drażliwość i czasem brak zainteresowania seksem. Tych objawów jest coraz więcej, stopniowo pojawiają się następne i może dlatego nie dostrzegamy ich przybywania. Dopiero kiedy osiągną pułap krytyczny, zaczynamy czuć, że jest nam "źle we własnej skórze". Nie zawsze jeszcze rozumiemy, że znaleźliśmy się w szponach stresu. Tracimy dawną radość życia, zapał do pracy, brak wiary w siebie pojawia się w miejsce dotychczasowej pewności. "Klinika ffx" 11 (listopad) 1999 |
||||
|
|
||||