|
|
6 (czerwiec) 2001 5 (maj) 2001 4 (kwiecień) 2001 Katar sienny może przerodzić się w astmę 23-letnie obserwacje przeprowadzone na 1600 studentach przez badaczy z uniwersytetu w Providence wykazały, że osoby dorosłe cierpiące na katar sienny lub inną postać alergii mają trzykrotnie większe ryzyko zachorowania na astmę niż pozostała populacja - poinformował dr Guy A. Settipane w "Annals of Allergy". Z tych samych obserwacji wynika również, że ludzie chorzy na astmę mają szansę na złagodnienie objawów chorobowych z biegiem lat (po 23 latach zmniejszenie dolegliwości stwierdzono u połowy astmatyków). W cytowanych badaniach na początku obserwacji 5% osób cierpiało na astmę oskrzelową, po 3 latach prawie 6%, a po 23 latach - 11%. Wśród osób, które na początku obserwacji miało katar sienny, aż u 10% wystąpiły objawy astmy oskrzelowej, podczas gdy u osób nie mających alergicznego nieżytu nosa częstość zachorowania na nią wynosiła 3,6%. Komentując te badania, dr Guy A. Settipane wyjaśnia, że kontakt z alergenem powoduje u osób z katarem siennym produkcję przeciwciał, które inicjują uwalnianie się substancji takich jak histamina, powodujących skurcz oskrzeli. Unikanie kontaktu z alergenami w młodym wieku, a przez to zmniejszenie stopnia uczulenia, może pomóc w uniknięciu astmy w późniejszym życiu. Autorzy badań sądzą, że wyniki tych obserwacji mogą być pomocne w identyfikacji ludzi zagrożonych astmą oskrzelową i wczesnym wdrożeniu profilaktyki. Badanie przeprowadzono w Europie na ludności białej i być może wyniki nie mają zastosowania w odniesieniu do innych grup etnicznych. Konieczne są dalsze prace nad tym problemem. Aktywność fizyczna zmniejsza zagrożenie depresją Badacze fińscy stwierdzili w przeprowadzonych 8-letnich badaniach, że regularna aktywność fizyczna zmniejsza ryzyko zachorowania na depresję w wieku starszym. Wyniki badań opublikowali w "Preventive Medicine". Badaniami objęto 663 osoby, zarówno mężczyzn, jak i kobiety, w wieku 65 lat lub starsze. Na początku obserwacji zebrano dokładny wywiad dotyczący aktywności fizycznej badanych osób. Po 8 latach wywiad powtórzono, dzieląc wysiłek fizyczny - podobnie jak poprzednio - na trzy kategorie: niezbędne czynności domowe, regularne spacery i intensywne ćwiczenia fizyczne. Badanie wykazało, że w miarę starzenia się ludzie zmniejszali swoją aktywność fizyczną. Wzrosła zatem liczba osób ograniczająca wysiłek fizyczny do niezbędnych prac domowych. Tylko 30% osób, które przed ośmioma laty uprawiały intensywne ćwiczenia, nadal zachowało ten zwyczaj. Wśród nich odsetek zachorowań na depresję był najniższy. Paivi Lampinen i współpracownicy stwierdzili wyraźną zależność między ograniczaniem aktywności fizycznej w podeszłym wieku a ryzykiem pojawienia się depresji. Podkreślają znaczenie odpowiedniej dawki wysiłku fizycznego jako sposobu zapobiegania narastającej "epidemii" depresji w starzejącym się społeczeństwie. Miniaturowa kamera zastąpi badanie endoskopowe Jak podano w "Nature" dr Paul Swain z Royal London Hospital i jego współpracownicy spodziewają się uzyskać jeszcze w tym roku zgodę FDA na badania ludzi za pomocą miniaturowej kamery, filmującej od wewnątrz przewód pokarmowy. Zastąpi ona przykre badania endoskopowe. Badanie przewodu pokarmowego z użyciem tej kamery jest proste i nie zabiera pacjentowi czasu. Pacjent połyka kapsułkę zawierającą urządzenie, które rejestruje obraz jelita w trakcie naturalnego pasażu przez przewód pokarmowy. Po wydaleniu kapsułki odtwarza się wielogodzinny kolorowy film, przedstawiający poszczególne odcinki przewodu pokarmowego. Urządzenie to może służyć nie tylko diagnostyce nowotworów jelita grubego. Pomoże także np. w identyfikacji źródła krwawienia zlokalizowanego w jelicie cienkim, które dotychczas w znacznej mierze nie było dostępne badaniu endoskopowemu. Planowane jest podjęcie już w końcu bieżącego roku zakrojonych na większą skalę badań zastosowania miniaturowej kamery do diagnostyki obrazowej przewodu pokarmowego. Neuropeptydy lekami przyszłości Modyfikacja wewnątrzustrojowej Substancji P (SP) stwarza nowe możliwości leczenia depresji, lęku, stresu i uzależnienia opioidowego (od morfiny). SP jest peptydem składającym się z 11 aminokwasów, występuje w ośrodkowym, obwodowym i autonomicznym układzie nerwowym oraz w przewodzie pokarmowym. Jest neuroprzekaźnikiem i neuromodulatorem, przekazuje informacje czuciowe w korzeniach grzbietowych rdzenia kręgowego. Receptor SP występuje w obszarach mózgu odpowiedzialnych za lęk, depresję i stres, a także w obszarach, które współdziałają z układem nagrody, pobudzanym podawaniem pokarmu lub narkotyków. Naukowcy pracują obecnie nad stworzeniem leków, które blokują receptor SP. Leki takie mogą okazać się skuteczne w leczeniu uzależnień od narkotyków: eliminując przyjemne doznania po ich zażyciu, likwidują motywację do ich ponownego przyjmowania. Mogą także znacznie osłabić stany stresu i depresji, co pozwala uniknąć niebezpieczeństwa uzależnienia się od środków farmakologicznych. Naukowcy twierdzą, że leki te mogą być równie skuteczne w leczeniu depresji co Prozac, a znacznie od niego bezpieczniejsze. Praca nad lekami blokującymi SP weszła w końcową fazę badań klinicznych. W maju na łamach "Nature" Stephen P. Hunt z University College w Londynie opublikował wyniki eksperymentu polegającego na modyfikacji receptora SP metodami inżynierii genetycznej u myszy. Pozbawionym genu receptora SP myszom podawano morfinę i kokainę. Stwierdzono, że po zażyciu morfiny nie miały one przyjemnych doznań, zatem nie były zagrożone uzależnieniem. Po nagłym odstawieniu narkotyku nie cierpiały na zespół abstynencyjny. Efekt taki nie występuje w przypadku podawania kokainy. Rezultaty eksperymentu potwierdzają słuszność poszukiwań metody leczenia uzależnień opioidowych depresji w blokowaniu receptora SP: czy to środkami farmaceutycznymi (wkrótce), czy w przyszłości - za pomocą inżynierii genetycznej. Zaburzenia węchu schizofreników Wielu schizofreników cierpi na zmniejszoną wrażliwość na zapachy, upośledzoną zdolność ich różnicowania i zapamiętywania. Naukowcy z Filadelfii opublikowali w maju na łamach "American Journal of Psychiatry" artykuł, w którym jako pierwsi powiązali te dolegliwości z nieprawidłową budową opuszki węchowej. Opuszka węchowa jest owalnym tworem na powierzchni podstawy mózgu, tworzy przednią część węchomózgowia. U osób zdrowych występuje zależność między wielkością opuszki indywidualną wrażliwością na zapachy. Naukowcy zbadali 48 osób (26 schizofreników i 22 osoby zdrowe) za pomocą rezonansu magnetycznego. Stwierdzili, że u chorych substancja szara kory mózgu jest mniejsza objętościowo o 10% w porównaniu z grupą kontrolną, natomiast objętość opuszki węchowej jest mniejsza o 23%. Zmniejszenie objętości opuszki węchowej nie zależało od żadnych dodatkowych czynników: nasilenia objawów choroby, długości trwania, wieku chorego, sposobu leczenia. Otrzymane wyniki badań dowodzą, że węchomózgowie jest szczególnie podatne na procesy degeneracyjne w przebiegu schizofrenii. Spostrzeżenie to może spowodować postęp w badaniach nad neurobiologicznym patomechanizmem schizofrenii. Orzechy włoskie a cholesterol Orzechy włoskie obniżają poziom cholesterolu we krwi. Z badań przeprowadzonych w Barcelonie pod kierunkiem dr. Daniela Zambona opublikowanych w "Annals of Internal Medicine" wynika, że zastąpienie w diecie części jednonienasyconych kwasów tłuszczowych orzechami włoskimi prowadzi do obniżenia poziomu cholesterolu całkowitego i LDL u pacjentów z hipercholestrolemią. We wcześniejszych badaniach wykazano to działanie u osób młodych, ale nie dawały one odpowiedzi na pytanie, czy jedzenie orzechów zapobiega chorobie wieńcowej, nie było bowiem badań u ludzi starszych, kobiet i osób z hipercholesterolemią. W badaniu dr. Zambona zbadano 45 mężczyzn i kobiet z poziomem cholesterolu LDL powyżej 130 mg% i triglicerydów poniżej 250 mg%. Podzielono ich na dwie grupy. Każda grupa stosowała przez 6 tygodni zaleconą dietę, potem następowała zamiana diet na następne 6 tygodni. Stosowano tzw. dietę śródziemnomorską i jej modyfikację, polegającą na zastąpieniu części oliwy z oliwek orzechami włoskimi. Dieta ta zawierała 8-11 orzechów dziennie, co stanowiło 18% dziennego spożycia kalorii i 35% spożycia tłuszczu. Obie diety powodowały obniżenie cholesterolu LDL we krwi, ale wersja z orzechami była skuteczniejsza. U osób spożywających orzechy cholesterol całkowity obniżył się średnio o 9%, a dietę śródziemnomorską - o 5%. W odniesieniu do cholesterolu frakcji LDL spadek poziomu wynosił 11,2% dla diety z orzechami i 5,6% dla diety śródziemnomorskiej. U mężczyznstwierdzono ponadto znamienny statystycznie spadek poziomu lipoproteiny (a) w surowicy. Autorzy podkreślają, że potrzebne są dalsze badania i dłuższa obserwacja skutków zdrowotnych spożywania orzechów włoskich. Przypuszczają też, że korzyści z zastąpienia w diecie części tłuszczu orzechami włoskimi mogą być jeszcze wyraźniejsze w przypadku tradycyjnej, "miażdżycogennej" diety krajów zachodnich, gdyż sama klasyczna dieta śródziemnomorska ma już pozytywne działanie w profilaktyce choroby wieńcowej. Wczesne rozpoznanie choroby Alzheimera W maju, na łamach "Proceedings of the National Academy of Science" opublikowano doniesienie badaczy kalifornijskich o testach umożliwiających wczesne rozpoznanie choroby Alzheimera. Genetyczne predyspozycje do tej choroby wykrywa się dzięki badaniu krwi na obecność genu APOE-4. Wczesne zmiany w mózgu natomiast można ustalić za pomocą pozytronowej tomografii emisyjnej (PET) - chorobowo zminione obszary w mózgu charakteryzują się specyficznym poborem glukozy. Badania wykonano w 20-osobowej grupie pacjentów w wieku około 65 lat, bez objawów demencji. Wśród 10 osób stwierdzono pojedynczą kopię genu APOE-4, który świadczy o skłonności do choroby Alzheimera. Po dwóch latach wykonano ponownie badania tomograficzne (PET) w celu oceny obszarów uprzednio zagrożonych rozwojem zmian patologicznych. U 10 osób z obecnością genu APOE-4 w niektórych obszarach mózgu stwierdzono zmiany podobne do występujących w chorobie Alzheimera, chociaż osoby te funkcjonowały sprawnie i nie notowano u nich ubytków pamięci. U pozostałych nie notowano zmian typowych dla choroby Alzheimera, choć u niektórych stwierdzono zaniki kory czołowej, spowodowane prawdopodobnie procesami starczymi. W obecnym stanie wiedzy nawet wczesne stwierdzenie choroby Alzheimera nie prowadzi do jej wyleczenia, ale można opóźnić wystąpienie objawów chorobowych przez stosowanie inhibitorów cholinesterazy i witaminy E. Hodowla tkankowa komórek macierzystych krwi człowieka Badacze japońscy wszczepili myszom z niedoborem układu immunologicznego komórki macierzyste krwi człowieka. Spodziewany rozwój tych komórek umożliwiła hodowla tkankowa w obecności cytokin. Cytokiny są substancjami, które regulują aktywność krwinek. Autorzy artykułu zamieszczonego w "Journal of Clinical Investigation" przewidują, że nowa metoda, po kilku latach, umożliwi leczenie ludzi z nabytym zespołem niedoboru immunologicznego (AIDS). W hodowli tkankowej zastosowano czynnik wzrostu komórek macierzystych, ligand (cząsteczkę wiążącą się z receptorem), trombopoetynę (czynnik regulujący powstawanie płytek krwi), kompleks interleukin 6 (cytokin) i rozpuszczalny receptor (sIL-6R). Po 7 dniach uzyskano limfocyt CD 34 odpowiedzialny za rozwój elementów upostaciowanych krwi pobranej z pępowiny noworodka. Komórki te wszczepiono nie otyłym myszom z cukrzycą i z niedoborem układu immunologicznego. Przeszczepienie uznano za pozytywne, jeżeli komórki CD 45 pojawiły się u myszy (biorcy) 10 do 12 tygodni po przeszczepie. Metoda okazała się skuteczna w 81,25% (u 13 na 16 myszy). W hodowli tkankowej rozwój komórek macierzystych krwi zwiększył się 4,2 raza w porównaniu z grupą kontrolną. Jest bezpieczna dla biorcy, ponieważ przetworzona krew nie zawiera surowicy, więc nie przenosi czynników zakaźnych. Jest również nieszkodliwa dla dawcy, ponieważ do hodowli tkankowej pobiera się bardzo niewielkie ilości krwi. Opanować ból Oksykodon skutecznie zwalcza ból, gdy nie pomagają zwykłe leki przeciwbólowe albo gdy są niewskazane steroidowe leki przeciwzapalne (np. aspiryna). Oksykodon jest opioidem, tzn. wywiera działanie zbliżone do kodeiny i morfiny. Przewlekle stosowany, po nagłym odstawieniu, może wywołać zespół abstynencji (bezsenność, łzawienie, drgawki). Grupa lekarzy amerykańskich opublikowała na łamach "Archives of Internal Medicine" raport dotyczący skuteczności oksykodonu w opanowaniu bólu wywołanego zapaleniem stawów i kości. W grupie 133 pacjentów z tymi objawami porównano działanie oksykodonu z placebo. W 1. dniu leczenia ból zmniejszył się o 20% u otrzymujących 40 mg oksykodonu na dobę, w 2. dniu u tych, którzy otrzymywali 20 mg oksykodonu na dobę. Wśród otrzymujących placebo nie zauważono takich efektów. Z samooceny testowej pacjentów wynika, że oksykodon w dużych dawkach działa skuteczniej, ale również w małych dawkach poprawia nastrój, sen i zadowolenie z życia. Wśród 106 pacjentów długotrwale leczonych tylko u 1 stwierdzono zespół abstynencji po nagłym przerwaniu leczenia. Zespołu tego nie obserwowano, gdy oksykodon był odstawiany stopniowo, zgodnie z uprzednio opracowanym schematem. Więcej niż połowa badanych zrezygnowała z długoterminowej kuracji: pacjenci biorący placebo z powodu braku poprawy, a pacjenci leczeni oksykodonem z powodu dolegliwości żołądkowo-jelitowych. Jednak badania wykazały, że lek może przynieść znaczną ulgę przynajmniej niektórym pacjentom, u których nieskuteczne są inne terapie przeciwbólowe. Lewokomorowa niewydolność serca Jak wynika z badań, prowadzonych przez dr. Dimitriosa Georgiadisa na Uniwersytecie Marcina Lutra w Halle, a opublikowanych na łamach "Europen Heart Journal", chorzy z lewokomorową niewydolnością krążenia mają upośledzoną reaktywność tętnic mózgowych. Wynikiem tego jest brak lub niedostateczna odpowiedź tętnic na wzrost ilości dwutlenku węgla we krwi. Nie powoduje on wystarczającego rozkurczu tętnic i zwiększenia przepływu krwi przez tkankę mózgową. Może to tłumaczyć występujące u części chorych z przewlekłą niewydolnością serca, zwłaszcza bardziej zaawansowaną, zaburzeń świadomości. Dr Georgiadis uważa, że reaktywność tętnic mózgowych powinna być jednym z parametrów branych pod uwagę przy kwalifikowaniu pacjentów do transplantacji serca, jako że stopień zaburzeń reaktywności tętnic mózgowych koreluje ze stopniem upośledzenia funkcji serca. Metoda, którą posługuje się dr Georgiadis, to ultrasonografia dopplerowska. Badanie może być bez większych problemów wykonywane przy łóżku chorego, co umożliwia ocenę reaktywności tętnic mózgowych u chorych w ciężkim stanie. Hiperglikemia stresowa Prawidłowe stężenie cukru we krwi wynosi 3,85-6,05 mmol/l. Podwyższone stężenie cukru (hiperglikemia) występuje u cukrzyków. Hiperglikemia może jednak wystąpić także u ludzi nie cierpiących na cukrzycę - może ją wywołać np. silny stres. Dr Sarah E. Capes z uniwersytetu w Hamilton opublikowała na łamach czasopisma "Lancet" raport z analizy danych niediabetyków hospitalizowanych z powodu ostrego zawału mięśnia sercowego. Z raportu wynika, że stres powodujący wzrost stężenia cukru do 6,1-8,0 mmol/l zwiększa u nich ryzyko zastoinowej niewydolności serca oraz wstrząsu kardiogennego, a tym samym powoduje prawie 4-krotnie więcej zgonów w porównaniu z pacjentami bez hiperglikemii. U diabetyków natomiast nawet wyższe wartości cukru (10,0-11,0 mmol/l) nie powodują niewydolności serca ani wstrząsu kardiogennego i umiarkowanie zwiększają ryzyko zgonu. Przypuszczalnie w organizmach diabetyków wykształciły się zespoły adaptacyjne, pozwalające tolerować wysoki poziom cukru w procesach metabolicznych. Autorka raportu przyznaje, że definicja hiperglikemii stresowej nie jest precyzyjna. Dodaje, że na wyniki badań mógł także wpłynąć fakt, że wielu pacjentów diabetyków przyjętych do szpitala z zawałem serca otrzymywało wcześniej insulinę, obniżającą poziom glukozy. Niewątpliwie istnieje jednak związek między hiperglikemią stresową a niekorzystnym rokowaniem u pacjentów po zawale. Konieczne są dalsze badania, aby ustalić skuteczne sposoby obniżenia hiperglikemii stresowej i zwiększyć bezpieczeństwo pacjentów po zawale. Uszkodzenia rdzenia kręgowego Grupa badaczy kierowana przez prof. McDonalda z uniwersytetu w St. Louis opublikowała w majowym numerze "Proceedings of the National Academy of Sciences" wyniki badań eksperymentalnych, w których wykazano, że uszkodzony rdzeń kręgowy może się zregenerować, jeśli dostarczy mu się komórek, które potrafią różnicować się, czyli przekształcać w komórki nerwowe - oligodendrocyty. Badania przeprowadzono na szczurach, a komórkami, które stały się prekursorami oligodendrocytów, były uzyskane z embrionów tzw. komórki pnia (stem cells), które normalnie są prekursorami komórek szpiku. Wstrzyknięte do uszkodzonego rdzenia oligodendrocyty uzyskane z komórek pnia powodowały remielinizację uszkodzonych włókien nerwowych i powrót ich funkcji. Demielinizacja włókien nerwowych, czyli pozbawienie włókien mieliny - zewnętrznej warstwy ochronnej, występuje w uszkodzeniach mechanicznych nerwów, a także w stwardnieniu rozsianym czy poprzecznym zapaleniu rdzenia. Dalsze prace nad metodą regeneracji włókien nerwowych poprzez wstrzykiwanie w uszkodzone miejsca oligodendrocytów uzyskanych z komórek pnia mogą mieć znaczenie w leczeniu uszkodzeń rdzenia kręgowego dotychczas uznawanych za nieuleczalne. Masaż zewnętrzny serca wystarcza, by uratować życie Badania przeprowadzone przez dr. Alfreda Hallstroma i współpracowników z uniwersytetu w Seattle, których wyniki opublikowano w maju na łamach "New England Journal of Medicine", wykazały, że wystarczającym postępowaniem reanimacyjnym, które powinien podjąć przypadkowy świadek zatrzymania krążenia u jakiejś osoby, jest rytmiczne uciskanie mostka - masaż zewnętrzny serca. Rozpoczynanie sztucznego oddychania nie jest konieczne, ponieważ - jak się okazało - nie ma to istotnego znaczenia dla zwiększenia skuteczności reanimacji. Dotychczas zarówno studenci, jak i członkowie grup paramedycznych byli szkoleni w prowadzeniu akcji reanimacyjnej polegającej na podtrzymywaniu zarówno krążenia krwi, jak i oddechu. Dr Hallstrom i współpracownicy zbadali skuteczność 520 reanimacji podjętych u osób z nagłym zatrzymaniem krążenia w warunkach pozaszpitalnych. Osoby, które rozpoczęły akcję reanimacyjną, nie znały zasad reanimacji i otrzymywały przez telefon wskazówki dotyczące sposobu postępowania. Udzielali ich strażacy, którzy w wielu krajach wspomagają pogotowie w ratowaniu życia przed dowiezieniem chorego do szpitala. Okazuje się, że wyjaśnienie, jak prowadzić sam masaż zewnętrzny serca, trwało aż o 1,4 min krócej niż opis techniki reanimacji polegającej na łącznym stosowaniu masażu zewnętrznego serca i oddychania metodą usta-usta. Spośród ratowanych metodą klasyczną 10,4% (29 osób) dotarło do szpitala i po leczeniu zostało wypisanych do domu. W grupie, w której osoby reanimujące stosowały sam masaż serca, odsetek ten wynosił 14,6% (35 osób). Nie jest to różnica znamienna statystycznie, ale wskazuje na szanse uratowania komuś życia przez osobę, która nie jest przeszkolona w tym kierunku. Ludzie mają częściej pewne zahamowania przed rozpoczynaniem wentylacji metodą usta-usta, łatwiej natomiast jest im podjąć masaż zewnętrzny serca. Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne stoi jednak na stanowisku, że uproszczenie działań resuscytacyjnych nie dotyczy ratowników przeszkolonych, dla których skoordynowane wykonywanie masażu zewnętrznego serca i wentylacji metodą usta-usta nie stanowi problemu. Uważa także, że powinno się szkolić jak najwięcej ludzi, by umieli stosować oba zabiegi ratujące życie, gdyż poprawne wykonywanie pełnej reanimacji daje największe szanse powodzenia. Białko układu nerwowego odgrywa rolę w alergii Mała aktywna cząsteczka białka zwana czynnikiem wzrostu nerwu (NGF - Nerve Growth Factor) może być odpowiedzialna za zwiększoną wrażliwość alergików na dym papierosowy. Czynnik wzrostu nerwu odgrywa rolę w zachowaniu żywotności komórek nerwowych. W majowym numerze "American Journal of Respiratory and Critical Care Medicine" ukazał się artykuł dr. Alvina M. Sanico i współpracowników z Johns Hopkins Asthma and Allergy Center w Baltimore, z którego wynika, że NGF może mieć wpływ na przebieg astmy, kataru siennego i innych chorób alergicznych. Badacze stwierdzili, że ekspozycja na pyłki roślin powoduje znaczny wzrost poziomu NGF u ludzi z katarem siennym. Potwierdziło to badanie porównujące reakcję NGF na alergen u 20 ochotników z katarem siennym i 10 zdrowych. W grupie alergików odnotowano zarówno wyższy poziom NGF, jak i znaczną nadreaktywność śluzówki nosa na substancje uczulające. Osoby wykazujące nadwrażliwość na substancje drażniące, takie jak dym papierosowy, miały niezwykle wrażliwe unerwienie dróg oddechowych. Statystyki podają, że prawie 36 mln Amerykanów cierpi na katar sienny, a 14 mln na astmę oskrzelową. W 1995 r. aż 1,9 mln ludzi wymagało hospitalizacji w oddziałach intensywnej terapii z powodu stanu astmatycznego. NGF jest obecny także w oskrzelach i odgrywa rolę w ich skurczu. Dr Sanico ma nadzieję, że uda się opracować lek, który będzie blokował cząsteczki NGF. 3 (marzec) 2001 2 (luty) 2001 1 (styczeń) 2001 12 (grudzień) 2000 11 (listopad) 2000 10 (październik) 2000 9 (wrzesień) 2000 8 (sierpień) 2000 7 (lipiec) 2000 6 (czerwiec) 2000 5 (maj) 2000 4 (kwiecień) 2000 3 (marzec) 2000 2 (luty) 2000 1 (styczeń) 2000 12 (grudzień) 1999 11 (listopad) 1999 10 (październik) 1999 9 (wrzesień) 1999 8 (sierpień) 1999 7 (lipiec) 1999 6 (czerwiec) 1999 5 (maj) 1999 4 (kwiecień) 1999 3 (marzec) 1999 2 (luty) 1999 1 (styczeń) 1999 12 (grudzień) 1998 11 (listopad) 1998 10 (październik) 1998 9 (wrzesień) 1998 8 (sierpień) 1998 7 (lipiec 1998) 6 (czerwiec) 1998 |
||||
|
|
||||